Kiedy do Jezusa przychodzi Nikodem, przemawia w liczbie mnogiej. To jakby mówił także za ciebie i za mnie. Przed nim stoi zadanie, żeby narodzić się z wody i Ducha Świętego, powtórnie się narodzić, czyli wejść na drogę nawrócenia. Ciekawe, że Nikodem przychodzi do Jezusa nocą. To nie ze względu na upały, które panują w Ziemi Świętej, ale także potrzebuje nocy jako przykrywki, jako kamuflażu. Może z obawy przed innymi, przecież jest jednym z dostojników żydowskich.
To jest uczeń Jezusa, który, jak słyszymy w Ewangelii św. Jana, wychodzi z cienia. W siódmym rozdziale domaga się prawdziwego procesu dla Jezusa, a totalnie wychodzi z cienia kiedy razem Józefem z Arymateii czyni pogrzeb dla Jezusa.
To jest ten moment szczególny, kiedy Jezus jest wywyższony na krzyżu. Wywyższony jak wąż miedziany. Kto spojrzał na tego węża miedzianego (tą historię znamy z Księgi Liczb, kiedy to Izraelici szli ku ziemi obiecanej) doznawał uzdrowienia. Szemrzący, przeżywający kryzys Izraelici patrząc na węża miedzianego odzyskiwali zdrowie.
My dzisiaj patrząc na krzyż mamy odzyskać wiarę, mamy stać się uczniami, bo o to motyw wywyższenia Jezusa przewija się przez Ewangelię św. Jana i to nie tylko trzeci rozdział, ale także ósmy i dwunasty.
Jezus podniesiony, wywyższony pragnie, aby ludzie odkryli, że o to prawdziwie On jest. On mówi: “Ja Jestem,… gdy wywyższycie Syna człowieczego poznacie, że ja Jestem”, a w dwunastym rozdziale z kolei: “A gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”. Wywyższony, ukrzyżowany, z rozwartymi ramionami, po to żebyśmy w Jego ranach doznali uzdrowienia, żebyśmy się odnaleźli, z naszym życiem, przed Nim, bo Jemu prawdziwie na nas zależy. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swojego jednorodzonego dał abyś ty i ja, abyśmy nie zginęli, bo Syn posłany jest na świat nie po to, żeby potępić, ale po to żeby zbawić. Pozwólmy się Jezusowi odnaleźć, pozwólmy żeby On nas przygarnął, przyciągnął do siebie. Niech zrodzi się w naszych sercach odwaga spojrzenia na krzyż. Warto mieć krzyż na wyciągnięcie dłoni, żeby w chwili trudnej móc się go uchwycić, jak liny ratunkowej
ks. Wenancjusz Zmuda
Source: czytanie